Siostrzeństwo
PrzezSylwia
Czy istnieje? Czy między kobietami jest naprawdę niewidzialna więź zrozumienia, współczucia, chęci pomocy, prawdziwego cieszenia się z sukcesów, wsparcia? Czy jest tylko wtedy, gdy nam to pasuje? Gdy opłaca się? Gdy żyjemy i myślimy podobnie i wzajemnie spełniamy swoje oczekiwania? Stawiając tym samym warunki i tworząc swoisty układ.
Kobiety mają wielką moc. Wielką siłę. Razem. Wydaje się jednak, że tylko wtedy, gdy pozostajemy w prawdzie ze sobą — nie powierzchownie, tam, głęboko. Gdy patrzymy na jedną z nas bez wewnętrznego przymusu oceny, często moralnie stawiającej nas na wygodnej pozycji, zastępując go zwyczajnie byciem, zrozumieniem i wsparciem. Kim łatwiej jest nam być? Którą wybieramy rolę? Bo ostatecznie jest to wybór. Między spokojem, czułym towarzyszeniem, słuchaniem a agresją. Agresją ubraną w niewinne ploteczki, niby-zabawę, w której łapiemy kolejnych i kolejnych rozmówców na sznurki i sterujemy nimi niczym wyrafinowany lalkarz. Czy siostrzeństwo wymaga bycia nieskazitelnym? Kto nim jest? I nawet wieloletnia relacja, jeśli była jedynie ubrana w piękne słowa i świecące cekiny, potrafi się całkowicie obnażyć. Bo to była przyjaźń na warunkach. Choć wcale nie masz ochoty w to wierzyć. Twoje otwarcie oczu boli, ale na końcu czujesz ulgę. Sprawdzian prawdziwej przyjaźni i siostrzeństwa oblany. Czy to powód do radości, uciechy? Nie. To ulga, że zostają przy Tobie osoby, które mają zostać. Te, które nie krzyczały wcześniej głośno o przyjaźni. Te, których nikt nie przekrzyczy. Bo one wiedzą. I nigdy nie pozwolą w Ciebie zwątpić.
Przykre, ale najczęściej nie ma😥 Jest za to zawiść, niezdrowa rywalizacja, nawet po trupach, nie ma prawdy, nie ma tzw wspólnoty jajników. Trzeba umieć zaakceptować siebie, pokochać własne słabe strony, niedoskonałości i ograniczenia – pokochać je. Trzeba do tego dojrzeć, ale wtedy jest się zdolnym do zobaczenia i zrozumienia innej kobiety. Dopiero wówczas rodzi się Siostrzeństwo. Stan bez jadu, zawiści…